Stara Chabeta

Dziś dla odmiany wsiadłem na mój stary rower. Poczułem się jak w wozie terenowym. Szutry, górki, doły czy dziury- nie szkodzi. Można w nie wjechać na pełnej prędkości i w dodatku jaka to frajda. Amortyzacja zbierze część nierówności, resztę załatwia balans ciała. Na kamieniach i piachu trzeba mocno przycisnąć- wtedy rower łapie stabilność i łatwiej się przedrzeć. Krawężnik, progi zwalniające lub dziura w ulicy- trzeba się rozpędzić żeby dobrze je przeskoczyć 😉 Nic się nie stanie jak zawadzę tylnym kołem- odbije się od przeszkody.

Na rowerze szosowym robię podobny czas jak na moim starym rowerze. Dziś zrozumiałem dlaczego tak jest. Prędkości maksymalne i przyspieszenia mam co prawda lepsze, jednak jadę bardzo ostrożnie i zwalniam przed różnymi przeszkodami. Na moim starym sprzęcie po prostu jadę i nie przejmuję się różnymi „drobiazgami” 😉

Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *